poniedziałek, 29 czerwca 2015

Recenzja ksiazki "Angielskie Lato"

Dzisiaj bedzie dosyc nietypowy wpis jak na moj blog - mianowicie bedzie to recenzja ksiazki Malgorzaty Mroczkowskiej "Angielskie Lato".
Jakis czas temu zwrocilo sie do mnie pewne wydawnictwo z prosba o napisanie recenzji tejze ksiazki. Jako ze mialam ochote na poczytanie czegos po polsku, czegos co jest beletrystyka a nie literatura rozwojowa, bardzo chetnie sie zgodzilam.

 Kiedy juz dostalam ksiazke, po przeczytaniu pierwszej kartki, powiedzialam do mojego chlopaka: Juz mi sie podoba : )

 "Anna wyjechała z Polski dwadzieścia lat temu. Mieszka w Londynie. Ma męża Anglika, przy boku którego prowadzi spokojne, ustatkowane życie. Pewnego dnia odbiera telefon od dawnej przyjaciółki z Krakowa szukającej wakacyjnej pracy dla swojego syna. Wojtek właśnie dostał się na uniwersytet i chce zarobić na studia. Anna postanawia zatrudnić chłopaka do pomocy w remoncie starego domu odziedziczonego przez jej męża. I choć Wojtek przylatuje do Anglii razem ze swoją dziewczyną, życie napisze dla całej trójki zupełnie inny, zaskakujący scenariusz."
 



Od pierwszych stron wciagnal mnie klimat powiesci, zagadkowy, intrygujacy i chociaz po przeczytaniu opisu na okladce, od razu podejrzewalam o czym bedzie ksiazka (kazda czytajaca osoba, znajaca schemat romansu wpadnie na to), to jednak nie przeszkodzilo mi to w zglebianiu sie w lekture z ciekawoscia i zainteresowaniem. Ksiazke czytalam w czasie karmienia, w jednej rece ksiazka w drugiej Kubus : )
Autorce idealnie udalo sie wbic z ksiazka w okres, kiedy to w Polsce panuja 30 stopniowe upaly a w Anglii nadchodzi heatwave. Wlasnie taki upalny, duszny, niepokojacy klimat panuje w ksiazkowym swiecie, co powoduje, ze latwiej jest nam wejsc w aure powiesci a granica miedzy rzeczywistym zyciem a tym wymyslonym zaciera sie.

Pani Malgorzata z latwoscia slowami maluje przed nami obrazy, widoki, ktore jawia sie nam przed oczami wyobrazni jakbysmy tam byli. Dodatkowe skupienie na szczegolach nie nudzi lecz dopelnia calosciowego obrazu. Powiesc jest bardzo wiarygodna - czytajac ksiazke mialam wrazenie, ze autorka czerpala z zycia, z prawdziwych wydarzen, z prawdziwych osob czy miejsc.
Ksiazka dotyka pewnej waznej sprawy jaka jest nie tyle sama milosc co namietnosc, wiernosc i nuda w zwiazku. Nic nie jest czarno-biale, trudno nam jest jednoznacznie ocenic poczynania glownej bohaterki czy pozostalych bohaterow co kaze nam sie to zastanowic nad naszym zyciem i nad naszymi wyborami. Nigdy nie wiemy co przyniesie nam zycie, los. Osobiscie uwazam, ze nie ma czegos takiego jak zbiegi okolicznosci - sa to po prostu szanse lub sygnaly dawane nam przez zycie, pojawiaja sie po cos, dla czegos. Postaci opisane w Angielskim Lecie sa bardzo wiarygodne, sa ludzkie, nie sa idealizowane czy papierowe co nadaje lekturze wyrazu i glebi.
Zakonczenie ksiazki jest dosyc melodramatyczno - tragiczne i troszke mnie niemile zaskoczylo ale po zastanowieniu zrozumialam sens takiego zakonczenia. Z pewnoscia po przeczytaniu ksiazki i odlozeniu jej na polke, jeszcze przez jakis czas bedziemy rozmyslac nad fabula, nad wydarzeniami w niej opisanymi, nad swoim zyciem a klimat z powiesci bedzie nam towarzyszyl jeszcze przez kilka dni.



Autorka nie uniknela jednak paru drobnych bledow: np. wedlug mnie roznice kulturowe zostaly potraktowane zbyt stereotypowo a wyrazenie "przesadzac" w jezyku angielskim ma jedno znaczenie a nie kilka jak w polskim. Mozna jednak przymknac na to oko, poniewaz lekkosc piora autorki to rekompensuje.

Angielskie Lato to literatura typowo "kobieca", napisana z wrazliwoscia, uwaga, rozmyslem. To idealna ksiazka na lato, zasluguje na wrzucenie jej do letniej torby w drodze na plaze czy na ogrodek dzialkowy.
Z czystym sumieniem moge napisac: Polecam : )